Niekiedy zmiany wymagają czasu i cierpliwości. Niekiedy trudnych rozmów i negocjacji.
Zapoznajcie się z dwiema historiami – dwie różne placówki, dwa dokumenty, które naszym zdaniem wymagały poprawy – dla dobra rodzących kobiet. Ostatecznie są to dwie „success stories” – historie zakończone sukcesem, na którym zyskają właśnie kobiety.
INFORMUJEMY, A NIE STRASZYMY
Szpital Miejski im. Franciszka Raszei w Poznania „od zawsze” cieszył się dobrymi opiniami rodzących tam kobiet. I również od zawsze witał ich w izbie przyjęć dokumentem podsuwanym do podpisu. W dokumencie znajdowały się zgody z góry na nacięcie krocza, wyciągacz próżniowy tuż obok zgód na założenie wenflonu czy położenie na łóżku porodowym, a także niepokojąca informacja na końcu dokumentu, iż w przypadku niemożliwości zaakceptowania sugestii szpitala, kobieta rodząca proszona jest o rozważenie porodu w innej placówce…
Miałyśmy szereg uwag do tego dokumentu, które wysłałyśmy do dyrekcji:
- Część zgód nie musi być wyrażona w formie pisemnej, wystarczy ustne potwierdzenie – np. zgoda na założenie wenflonu lub badanie wewnętrzne.
- Zgody na większe interwencje np. nacięcie krocza czy poród zabiegowy powinny być poprzedzone przekazaniem informacji o wskazaniach, korzyściach i ryzykach i wyrażone bezpośrednio przed interwencją. Dopiero wtedy jest to zgoda świadoma, o której więcej piszemy w jednym z naszych artykułów.
- Sugerowanie porodu w innej placówce z powodu niepodpisania dokumentu jest niezgodne z prawami pacjenta.
Po wielu miesiącach konsekwentnego przypominania się, otrzymałyśmy poprawiony dokument, a w nim:
- Rozbudowano część o nacięciu krocza, głównych wskazaniach do jego wykonania, podając odsetek epizjotomii w placówce (obecnie – robiące wrażenie 21%!) oraz informując, że pęknięcie krocza to częsty uraz podczas porodu. W ten sposób przekazywane zostają informacje zgodne z aktualną wiedzą medyczną.
- Stworzono osobny dokument dotyczący porodów zabiegowych tak, by kobieta uzyskała najważniejsze informacje, gdy ma jeszcze czas i siły na zapoznanie się z nimi.
- Dokument kończy się wprawdzie miejscem na podpis i wyrażenie zgody, ale celowo zostawiono w nim miejsce na własne uwagi rodzącej. Można tam dopisać prośbę o każdorazowe pytanie się o zgodę na każdą interwencję medyczną. Można w tym miejscu np. poinformować, że masowało się krocze i przygotowywało do porodu siłami natury lub dodać inne, ważne kwestie.
PREZYCJA ZAMIAST ZGODY NA WSZYSTKO
Szpital w Obornikach również posiadał jednostronicowy dokument, który kobieta otrzymywała do podpisania przy przyjęciu i mogła podkreślić, na które procedury się zgadza – nacięcie krocza, użycie próżnociągu czy ręczne wydobycie łożyska. Przy tak poważnych interwencjach była to forma nieadekwatna. Nie zawierała informacji o najczęstszych wskazaniach, ryzykach wykonania lub niewykonania procedury.
Dzięki naszej interwencji nastąpiły zmiany.
Dokument został rozbudowany i opatrzono go wstępem:
„Druk pełni ważną rolę informacyjną. Nie jest zgodą z góry na interwencję medyczną.”
Przy temacie ewentualnego nacięcia krocza wymieniono najczęstsze przesłanki i opisano, w jaki sposób zabieg jest wykonywany. Dodano także:
„Położna lub lekarz prowadzący poród w momencie, w którym uzna, że istnieją wskazania, podejmuję decyzję o wykonaniu nacięcia krocza, o czym informuje pacjentkę i uzyskuje jej zgodę.”
Dokument kończy się miejscem na podpis rodzącej, ale widnieje tam też oświadczenie, że kobieta może cofnąć zgodę w każdym momencie.
Zdajemy sobie sprawę, że najważniejsza jest praktyka szpitalna oraz to, co mówią i robią osoby opiekujące się kobietą rodzącą. Wiemy także, że lepiej jest rozpocząć poród od uzyskania rzetelnych, niestraszących informacji, nie być zmuszaną do podpisywania czegokolwiek i mieć możliwość partnerskiej rozmowy o ewentualnych interwencjach.
Nasze interwencje w placówkach były realizowane w ramach projektów Matecznik Wielkopolski oraz Strażniczki z Matecznika.